Dekonstrukcja historyczna I
Przez zuchwałość duchownych dzieją się w onych świątyniach igry teatralne. Nie dość, że wprowadza się w ich mury w celu swawolnych widowisk maski poczwar, to jeszcze w dniach potrójnego święta roku, jakowe jedno po drugim następuje po Narodzeniu Krysta, kapłani, dyjakoni i subdyjakoni wzajem swej głupocie wyprawujący krotofile przez bezecne zbytkowanie własnymi ruchy na oczach ludu sprawiają, że umniejsza się godność stanu duchownego.
Submitted by VladTheImpaler666 — Jul 08, 2026
Nyja, Nyja ! Ja jestem Pan, Bóg twój, mocny, zawistny, karzący nieprawość ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą, a czyniący miłosierdzie tysiącom tych, którzy mię miłują i strzegą moich przykazań Nyja, Nyja ! Pamiętaj także o naszych zmarłych braciach i siostrach i o wszystkich którzy w Twojej łasce odeszli z tego świata! Dopuść ich do oglądania Twojej światłości… ha ha ha!!
Submitted by VladTheImpaler666 — Jul 08, 2026
Unum, duo, tres, quattuor Wiwat, wiwat imperator Meus deus kosmateus In spiritu sancto Sex, septem, octo, novem Któż jego imię wypowie? Kto wypowie jego imię Ten nie będzie trwał(Niechaj umiera) Meus deus kosmateus Meus deus kosmateus Meus deus kosmateus In spiritu sancto Meus deus kosmateus Meus deus kosmateus Meus deus kosmateus Meus deus Meus deus kosmateus Meus deus kosmateus Meus deus kosmateus In spiritu sancto Meus deus kosmateus Meus deus kosmateus Meus deus kosmateus Meus deus Est Na wysokiej górze rośnie drzewo duże Pod nim duszysko kosmate co pradawną wiedzę ma Pod korzeniem drzewa słowik już nie śpiewa Byk? Pies? Stary bies. Zbuntowany stróż kosmaty Meus deus kosmateus Meus deus kosmateus Meus deus kosmateus In spiritu sancto Meus deus kosmateus Meus deus kosmateus Meus deus kosmateus Meus deus Meus deus kosmateus Meus deus kosmateus Meus deus kosmateus In spiritu sancto Meus deus kosmateus Meus deus kosmateus Meus deus kosmateus Meus deus Est Tworzący światłość i tworzący ciemność Czyniący pokój i stwarzający złość Ja. Pan czyniący wszystko Płynie jabłko gdzieś po wodzie Któż tam po nie znów wychodzi? On, ona, mąż, żona. Wij, kij – stary żmij Deszczyk pada, słońce świeci. Czarownica gadki kleci Losy przędzie, nić ucina. Znasz ich ty? Koniec gry
Submitted by VladTheImpaler666 — Jul 08, 2026
I ogień niebiański ten skradnie chytrze, kto w sztuce poznania uparty. On niebu tajemnice wydarł i sam poszedł służyć umarłym!
Submitted by VladTheImpaler666 — Jul 08, 2026
Mikołaj kulawy ubije ciebie Piorun Jakże mnie ubijesz, jeśli się skryje? Gdzie? Pod człowieka Ubije człowieka i ciebie ubije To ja się skryje pod koniem Ubije wtedy konia i ciebie ubije A ja się skryje pod drzewo. Tam mnie nie ubijesz Drzewo rozbije i ciebie ubije A ja się skryje pod kamień I kamień rozbije i ciebie ubije To ja się skryje do wody Tam dla ciebie miеjsce, tam się znajdziesz
Submitted by VladTheImpaler666 — Jul 08, 2026
Straszny termin dla człowieka Gdy dusza z ciała ucieka Gdy dusza z ciała ucieka Ciężki młot w mej piersi bije Wychodź, duszo, z tej to szyi Wychodź, duszo, z tej to szyi Dusza z ciała wyleciała Na zielonej łące stała Stawszy rzewnie zapłakała Przyszedł do niej anioł z nieba Czego ci duszo potrzeba? Czego ci duszo potrzeba? Ani picia, ni jedzenia A od Boga zmiłowania A od Boga zmiłowania
Submitted by VladTheImpaler666 — Jul 08, 2026
No lyrics have been submitted for this track yet.
Od łez bladych, od złej woli Od krwi, nocy nieczystości Od codziennych łask niedoli Uchowaj nas nocny gościu Pozdrowiony bądź najwyższy Chorsie wszechpotężny Panie Duszo światła niezmierzony Gdzieś na nieba oceanie Nocy dusze w utęsknieniu Budzą znów cuda przyrody Ciebie pożerają wilcy Ty znów budzisz nam się nowy Witaj księżycu, niebieski dziedzicu Tobie korona, na ziemi fortuna Witaj nam miesiączku nowy Od bolenia oczu, głowy Od bolenia kolan, kości Uchowaj nas w swej miłości Pozdrowiony bądź najwyższy Słońce nocy, wieczny Boże Pośród wilkołaków wycia Duch twój wielki śnić mi karze A Ty wciąż w naturze swojej Wszechwiedzący nieba panie Świeć nam żywym, świeć umarłym Na swym nieba oceanie Ciebie pożerają wilcy Ty w umarłych świecisz stronę Byśmy rozumieli wszyscy Krzywdy innym wyrządzone Tyś mądrością wiekuistą Tyś światłością święty tworze Sny natury twojej bytem Wciąż zgaduje ciebie Boże Witaj księżycu, niebieski dziedzicu Tobie korona , na ziemi fortuna Witaj nam księżycu młody Niesiemy kołacz gotowy Niech przybiera ci krągłości A nam wszelkiej obfitości Od łez bladych , od złej woli Od krwi, nocy nieczystości Od codziennych łask niedoli Uchowaj nas w swej miłości
Submitted by VladTheImpaler666 — Jul 08, 2026
Nocą czekam znów światła ogromu W krwawej topię się poświacie zachodu Czekam na Ciebie Czarnoksiężniku Wypełzający z zaświatów ogrodu Z ciemności zaglądasz bezwstydnie Ku oknom duszy mej Kochanku gwiazd, co znów widzisz we mnie To widzę ja znów w Tobie Strażniku opętań i lęków I tęsknot mych i pragnień Znów coś się kończy, coś się zaczyna Gdy rodzisz się znów dla mnie W czeluściach mych najbliższych ziemi Odkrywasz znów mój diament Czeluści najgłębsze dziś we mnie Oświetlaj znów. Amen Sączyło się ze mnie i przeze mnie życie Wypitą do dna znowu czarę odstawiam Spalam się w locie ja, głową do dołu Krwawiąc i krwawiąc zaczynam żyć znowu Stracone skrzydła odrosły Nieśmiało ja uczę się, znów uczę się latać Po dawno zapomnianych szlakach Na wyspach umarłych i pustyni duszy Wędruję i szukam Ciebie i siebie.. Czarnoksiężniku, prastarą daj mi moc Prorocze przywróć sny Zmory rzucę na stos Jestem z ziemi, głębi korzеni Żyje tętnem rzeki podziеmi I obrastam ciałem na nowo Jestem wątkiem i osnową A gdy po nowiu nastaje pełnia To znowu ziemi pragnienie spełnia Bo gdy obsiejesz w pełnie na nowo Staje się ziemia Życia królową
Submitted by VladTheImpaler666 — Jul 08, 2026
Kto kochania nie zna ten żyje szczęśliwy Nockę ma spokojną i dzień nie tęskny Dwie dusze łańcuchem miłości Powiązał najwyższy ze sobą Złych ludzi zerwała go ręka Pokrywszy cielesną żałobą Ciemno wszędzie, głucho wszędzie Z bacznym okiem , z czujnym słuchem W starym idziemy obrzędzie Tam na groby. Tam gdzie duchy Kto z nich wietrznym błądzi szlakiem Nie wzleciał w zaświatów bramy Z mocą ziela, z ognia znakiem przyzywamy, zapraszamy Ciemno wszędzie, głucho wszędzie co to będzie, co to będzie Ciemno wszędzie, głucho wszędzie Dobrzy ludzie zaczynamy Jest jedzenie, jest napitek Niczego wam niе zabraknie Niechaj czas na nowo płynie Ujawniajciе swoje imię Dziady! Świętujemy dziady! Otom ja między światami Między ludźmi i ptakami Gdyby mała wody miarka Gdyby choć pszenicy ziarnka Proszę o pszenicy ziarnka Gdy miłość zaskoczy i śmierć nie uleczy Miłość jest jedną z nieśmiertelnych rzeczy Kiedy do Nawii mi płynąć z innymi Ja z nieczystymi się błąkam po ziemi Ciemno wszędzie, głucho wszędzie Co to będzie, co to będzie Pal się, pal się święte ziele! Wszystkim on brzemiennym matkom będzie teraz solą w oku W górę już modlitwy dymy. Dajmy jemu wieczny pokój Gnają gwiazdy gnają. Choć je mgły zaciemnią Na wieki niech gwiazdy spoją się nad ziemią Jakakolwiek przepaść życia dziś rozdwoi Bogi niech prowadzą. Odnajdą się swoi Duchu nieszczęsny, przeklęty. Opuszczaj święte obrzędy Dla cię woda, dla cię ziarna. Odpustu posługa marna Duszo pobłogosławiona. Z męki swojej tyś zwolniona Z dymem ciebie odprawiamy. Przekraczaj zaświatów bramy
Submitted by VladTheImpaler666 — Jul 08, 2026
Odejdź martwe, odejdź stare My palimy ognie jare Odejdź martwe, odejdź stare Niech się stanie co ma być Marzanno zła panno Już cie wynosimy Vesne już prosimy Snujesz się u płotów I szukasz kłopotów Odejdź już do ziemi! Spłoną jare ognie Aż do wielkiej nocy Zabiorą marzannę I nieczyste moce Maik nasz zielony Jajem przystrojony Odejdź już do ziemi! Przeklęta dziewica Zaraza , martwica Z trupimi nogami Z białymi włosami Niech cię Nyja wyssie Przekleństwo niech ściśnie Woda niechaj wzbierze I kukłę zabierze A kto potknie się tej nocy Przepadnie jak kamień z procy Oj rzeko, strumieniu Tobie ją niesiemy Na te gorsze czasy Tobie ja dajemy Nam wiara, jej wara Hejże panno stara Odejdź już! Nasze gusła, nasze mary! Tak po wieki musi być! Cały naród krzyczy dzisiaj! Umrzeć musi co ma żyć!
Submitted by VladTheImpaler666 — Jul 08, 2026
Chwalcie łąki umajone Góry, doliny zielone Chwalcie cieniste gaiki Źródła i kręte strumyki Co igra z morza falami W powietrzu buja skrzydłami Chwalcie, chwalcie Pannę Świata Dłoń jej nasza wieniec splata Co igra z morza falami W powietrzu buja skrzydłami Co się rusza, to co żywe Niechaj sławi ją gorliwie Chwalcie łąki umajone Łęgi, doliny zielone Życia ona wieniec splata Nieskalana matka Świata Ona dzieł boskich korona Nad bóstwami wywyższona Choć jest Panną nieba, ziemi Nie gardzi dary naszymi Moc księżyca, żywa cnota Pani śmierci i żywota O dziewanno ziele czarów Mocy twojej daj mi tyle Bym ja życie dziś powiła Wtedy ciebie ja odchylę Na maj królewna chodziła! A co w tym maju robiła? Zielonе sadziła żyto! Dawajcie królewnie myto! Lasy, źródła, świętе gaje Płody życia, urodzaje Chwalcie siłę tego kwiata Chwalcie Dziewę Panią Świata Wdzięcznym strumyki mruczeniem Zwierzęcia słodkim kwileniem To co czuje, to co żywe Dziewannę chwali prawdziwie
Submitted by VladTheImpaler666 — Jul 08, 2026
Postanawiamy przeto, aby nikt zgoła z duchownych i świetskich nie ośmielał się wejść do kościołów abo na cmentarze przykościelne odziany w maski straszydeł, zwłaszcza w czasie, gdy odprawiane są tam nabożeństwa, jako że przez takowe bezwstydne widowiska uśmierza się żar pobożności, zasię bruka przystojność świątyni i godność stanu kapłańskiego. Duchowni jacykolwiek tudzież świetscy, noszący poczwarne i szkaradne maszkary takowego rodzaju, w rzeczy samej podlegają wyrokowi wyklęcia i nie mają być spod niego uwolnieni, jeśli nie odprawią pokuty
Submitted by VladTheImpaler666 — Jul 08, 2026
Nie było tedy przestworza. Nie było ziemi ni morza Nicość co trwała nicością przepełniała Nic nie było w tej nicości. Ni czasu ni śmiertelności Ona wciąż trwała. Nicość wszechogarniała Ona wciąż trwała. Nicość wszechogarniała Dnia nie było, ani nocy kiedy w świętej wybuchł mocy On, kształt potężny w boskości niepojęty Wielki wybuch w swej świętości wieczne rozświetlił ciemności Oto w jaju on. Stwórz tworzyciel w sobie sam Oto w jaju on. Stwórz tworzyciel w sobie sam Z tego jaja zstąpił on. Z tego jaja nieboskłon Z tego jaja ziemi szmat. Z tego jaja stworzył świat W szczyt najwyższy rośnie dąb. W obłokach gdzieś ginie on Świat wiruje w osi tej. Święty ład jest wokół niej Bo oświetlić stworzeni, słońcе wykuł na niebie Odtąd Swarożyca blask żar potomny niesiе w świat Gdzieś na szczycie Perun sam. Gromowładny nieba pan A pod ziemią niczym brat. Weles zmarłym tworzy świat Oto świata pieśń wieczności tłumaczy sens Święta historia Bogów, cudów, stworzenia Niema tradycja, praporządku prawidła Gdy stracimy je wtedy świat ten skończy się
Submitted by VladTheImpaler666 — Jul 08, 2026
Zaświeć niesiądzu, zaświeć niesiądzu na kadzidlańskie pole Wyjdzij dziewczyno. Wyjdzij jedyno. Rozmówim sie oboje A jak ja wyjde, a jak ja wyjde kedy ludzie nas znajo Ludzie nas znajo. O nas gadajo. Oczeńki im sie palo Ludzie nas znajo. O nas gadajo. Oczeńki im sie palo A niech gadajo. A niech gadajo choćby po całym lesie My sie kochali i kochać będziem o mój różowy kwiecie My sie kochali i kochać będziem o mój różowy kwiecie
Submitted by VladTheImpaler666 — Jul 08, 2026
Hejże ino dyna dyna. Przyjdź że ino. Przyjdź dziecino Przyjdź że ino, wyjrzyj ino na niebie, na niebie Hejże ino dyna dyna. Przyjdź że ino. Przyjdź dziecino Przyjdź że ino, wyjrzyj ino na niebie, na niebie Hejże ino dyna dyna. Przyjdź że ino. Przyjdź dziecino Przyjdź że ino, wyjrzyj ino na niebie, na niebie Hejże ino dyna dyna. Przyjdź że ino. Przyjdź dziecino Przyjdź że ino, wyjrzyj ino na niebie, na niebie Swaróg, Dadźbóg czy Swarożyc w obłoku, w obłoku Szczodraki my niesiem dzisiaj przy boku, przy boku Hejże ino dyna dyna Swarożyc on Bóg dziecina Na niebie, na niebie Hejże ino dyna dyna Swarożyc on Bóg dziecina Na niebie, na niebie Szczodre gody! Słońca wstanie! Z wróżbami, z wróżbami My szczodraki rozdajemy garściami, garściami Hejże ino dyna dyna Swarożyc on Bóg dziecina Na niebie, na niebie Hejże ino dyna dyna Swarożyc on Bóg dziecina Na niebie, na niebie Oj dworacy dworacy nie chodźta po nocy A bo wam ta choineczka powybija oczy! Dziady, duchy, rody nasze prosimy, prosimy Do wieczerzy, miejsca, ognie palimy, palimy I zwierzynie dzisiaj ładnie ścielimy, ścielimy Żeby słowa nam od przodków mówiły, mówiły Hejże ino dyna dyna. Przyjdź że ino. Przyjdź dziecino Przyjdź że ino, wyjrzyj ino na niebie, na niebie Hejże ino dyna dyna. Hejże ino przyjdź dziecino Hejże ino dyna dyna. Na niebie, na niebie Hejże ino dyna dyna Swarożyc on Bóg dziecina Na niebie, na niebie Hejże ino dyna dyna Swarożyc on Bóg dziecina Na niebie, na niebie Podłaźniki i diducha stroimy, stroimy O szczęście i pomyślności prosimy, prosimy! Hejże ino dyna dyna Swarożyc on Bóg dziecina Na niebie, na niebie Hejże ino dyna dyna Swarożyc on Bóg dziecina Na niebie, na niebie Hejże ino dyna dyna Swarożyc on Bóg dziecina Na niebie, na niebie Hejże ino dyna dyna Swarożyc on Bóg dziecina Na niebie, na niebie
Submitted by VladTheImpaler666 — Jul 08, 2026
Okryj nas swym płaszczem dobra matko ziemio A my cię na wiosnę okryjem zielenią Zboża łanem szumiącym złotymi kłosami W nich to dobroć boża przegląda się z nami
Submitted by VladTheImpaler666 — Jul 08, 2026
O wczesnym poranku, przy ptaszęcym pieniu Idzie boska matka siewna w lnianym przyodzieniu W zgrzebnej płachcie niesie szczerozłote ziarno No i swoją świętą ręką rzuca na ziemie czarn Obyczajem ojców, dziadów Oziminę zasiewamy Ziarna pierwsze siewu tego Na znak krzyża rozrzucamy W bruzdy pierwsze tu na polach Bochny ofiarne wkładamy Aby ziarno plonowało Ubożęta doglądały Siejąc błogosławi by wysoko rosło Aby szczęście, aby zdrowie w ludzki dom przyniosło Choć słonko wysoko i choć ręka boli Ale boska matka siewna wciąż chodzi po roli
Submitted by VladTheImpaler666 — Jul 08, 2026
Boleściwa matka po świecie chodziła Płomień życia światu, płomień życia światu ona przynosiła Zawołała ona kowala świętego O boski kowalu, o święty kowalu żywą wpuść do niego Dziś nie mi ją wpuszczać hen do świata tego To jeszcze nie pora. Ona pana kosmatego Woła Boska Matka pana kosmatego Niechaj wraca z ziemi dusza tam przeklęta. Duch dziecia miłego Jej piękność jest kwiatem. Miłość twa kamieniem Nie ma życia u niej dzisiaj prawdziwego kiedy świat jej cieniem Jako Gromny strącił mnie do świata tego Takoż dziewka przeze mnie wybrana u boku mojego Klepsydro przeklęta! Gdybym czas dziś cofnąć Do początków świata rychło bym powrócił. Inną żył wiecznością Jam jеst bogów matką. Jej czas wśród ludzkości Niech pokaże tobiе jak wyglądać może szczęśliwa wieczności Milczy zaświat skryty. Milczy panna licha Takoż boska matka życie do niej wdycha Otwórz dziecię oczy i gromnicę dojrzyj Gromu ty pierwszego od nieba wysłuchuj nim na ziemię spojrzysz A ty wilków panie tajemnicę poznaj Kiedy wróci ona po trzykroć ty szczęścia w swej krainie doznaj Zanim oczy zgasną weź w ręce gromnicę W końca mroku spotkasz Bogarodzicę
Submitted by VladTheImpaler666 — Jul 08, 2026
Jednym bielmo kochania, innym nędzy brzemię A tym tylko modlitwa sztywne zgina karki Zaklęcia rzucane wznoszą się nad ziemię Jak motyl co ledwo się wykluł z poczwarki Lecz by przypadkiem nie spotkać w tym niebie A modlitwie samotnej nie ująć nic z tonu Rąk sploty rzucają daleko przed siebie Do Boga znanego zaiste nikomu A tego w bogactwie ubogiego Boga Nie poją kadzideł wonności i żary Wzgardził tym co widzialne i nazbyt dostępne Czy na pewno pragnie składanej ofiary? Dodajemy nadto, że duchowni czy świetscy, co wyprawują igry pogańskie wedle złego zwyczaju poniektórych miejsc, podczas procesyji kościelnych przed świętem Narodzenia Pańskiego, tym samym niechaj będą poskromieni karą! Niecny zwyczaj igrców Świętych zepsowanie Racz Boże nie słuchać Wszechwiedzący panie Oj da da na dana dana Oj da da na dana dana Oj da da na dana dana Oj da da na dana dana
Submitted by VladTheImpaler666 — Jul 08, 2026
Otwieram znów oczy i patrzę na kraj przesiąknięty od potu Morałów, cugów, dyrdymałów, najświętszej sutanny trzepotu Epicki on, pogubiony i trochę już chyba szalony Równie śmiesznym wierzyć tu w Boga jak i w obecne upiory A czasy mijają jak prawda. Tu każdy swoją widzieć raczy Gdy przełom w dzień nastaje. Tu nic już w ogóle nie znaczy W tym kraju post mentalnych przemian. Pustyni, w duchowej obłudzie Wymarłe pozornie ożyło. Ożyły demony i ludzie Tańczą syny lechickiej krainy Do pulsu z wnętrza zmarzliny Do tańca przygrywa im bozia I futrzaści błaźni w zwierzęcych porożach Tańczą syny lechickiej krainy Do pulsu z wnętrza zmarzliny Do tańca przygrywa im bozia I futrzaści błaźni w zwierzęcych porożach Tu wrośliśmy w ziemię jak świry. A ona dziś prawdę odsłania Aureole z głów odpadają. Gwardie nietykalnych na kolanach Spalone powracają rytmy. Znamiona kolejnych obłędów Kwiatki same wychodzą na jaw gdzieś z mroku dziejowych odmętów Wyborni, upiornie! Bum tarara, sen mara, Bóg wiara! Wrośliśmy w tą ziemię jak świry. Nam ducha już nikt nie podmieni Chałstami wlewamy dziś w siebie kompoty o smaku korzeni Grzechy stare z tyłu już mamy. Choć ciągną i ciągną swe cienie My duchy rogate wracamy. Wracamy po swe przeznaczenie Hu hu ha.. hej ha. A w nocy dobrze śpicie? Hu hu ha.. hej ha. A śmierci się boicie? Hu hu ha.. hej ha. Kto podźgał misjonarza? Hu hu ha.. hej ha. Jak często się to zdarza! Tańczą syny lechickiej krainy Do pulsu z wnętrza zmarzliny Do tańca przygrywa im bozia I futrzaści błaźni w zwierzęcych porożach Tańczą syny lechickiej krainy Do pulsu z wnętrza zmarzliny Do tańca przygrywa im bozia I futrzaści błaźni w zwierzęcych porożach Tańczą syny lechickiej krainy Do pulsu z wnętrza zmarzliny Do tańca przygrywa im bozia I futrzaści błaźni w zwierzęcych porożach Tańczą syny lechickiej krainy Do pulsu z wnętrza zmarzliny Do tańca przygrywa im bozia I futrzaści błaźni w zwierzęcych porożach Czy w nocy dobrze śpicie? Czy śmierci się boicie? Kto podźgał misjonarza? Jak często się to zdarza!
Submitted by VladTheImpaler666 — Jul 08, 2026
I ci, co w modlitwie jedynej, najszczerszej Łaknąc śmierci najlepszej, męczeństwem przybranej Pragną czcić go po wieki, w prześladowań święta Rozpustami współczucia, cierpiętnictwa igrami Trwożni nasłuchiwacze szmerów i półgłosów Darmo się pochylają nad brzegiem otchłani Męczennicy nadzieją ostatnią chłostani Nie mogą się doczekać należnych im stosów
Submitted by VladTheImpaler666 — Jul 08, 2026