Wielkie zanikanie
Są takie miejsca Gdzie boisz się zaglądać Coś tam żyje w ścianach I pełza głodne za tapetami Są inne miejsca - w nie uciekałeś Z Laurą Palmer Przez czerwone zasłony Jest miejsce za twarzą Z inną twarzą i miejscem Sardoniczny uśmiech Przenikający przez skórę Jedno miejsce dla ciebie I jedno dla mnie Której twarzy dziś Bardziej nie rozumiesz? Od lat żyjemy w ścianach Pełzamy pod podłogą Ja dzisiaj wychodzę Przez twoje oczy Znowu idę w to miejsce W kieszeniach mam dynamit Będą piękne eksplozje Rozpoczynam wielkie zanikanie Przenikam przez ściany
Submitted by Dahmers Fridge — Aug 14, 2026
Najładniejszy jest początek rozkładu Zaczątki słów i uśmiechy Jakby dało się zamknąć ciemność w piwnicy Zapomnieć o wstydzie Nową twarz wyhodować Pochować wojny na strychu I wypędzić robaki, które zawsze szeptały: Spójrz na świat Jak nie umiesz latać To chociaż się naucz Pełzać z godnością I pełzną przez wsie i miasteczka Nagrobki jak domy, domy na plecach Śluz na ulicach aż buty się lepią Najdziwniej jest nocą, gdy nie śpisz I mówić się zdają coś sufit i ściany Bóg rzeczy małych, bóg rzeczy skarlałych Śmieje się z lustra i patrzy Jak dopalasz papierosa I dusisz się dymem i dławisz się flegmą I rzygasz śluzem i patrzysz Jak pełzną przez miasto, a ty z nimi Wciąż przykuty, przykuty do ziemi Pęknięcia na niebie Pęknięcia na chodnikach Pęknięcia na lustrach Popękane wszystkie twarze Bóg rzeczy skarlałych Więcej śluzu na kolację Wszystko spłynie do ścieku Tak jak sny o lataniu Najlepszy był początek rozkładu Zaczątki słów i uśmiechy Trochę śluzu na kolację Mnóstwo wstydu i wojna Ciemność wchodzi po schodach Wciąż pamiętasz Pamiętasz, jak mówi: Spójrz na świat Jak nie umiesz latać To chociaż się naucz Pełzać z godnością
Submitted by Dahmers Fridge — Aug 14, 2026
Miasto się pali A miasto jest we mnie Niebo jest szare A szare jest we mnie Niebo się pali A pali się we mnie Miasto jest szare A szare jest we mnie (Niebo jest szare i dni są szare Domy są szare – to miasto jest szare jak dym) Zabawy z dzieciństwa Nawiedzone domy Blizny po miejscach Poparzenia z miłości A co było dalej? Myśli jak blizny Miejsca jak poparzenia Duchy pod czaszką Czy coś tu się pali? Szare wszystko zalewa Kontury znikają i tylko W oddali szczekają psy I znowu Gdy miasto zasypia My idziemy w mgłę Idziemy w mgłę I znowu Gdy miasto się budzi My idziemy w mgłę Idziemy w mgłę Nareszcie idziemy w mgłę
Submitted by Dahmers Fridge — Aug 14, 2026
Ludzie z mojej ulicy Mówią, że w sąsiedniej kamienicy Wściekły pies grasuje I dzieci zagryza Dzieci grubo ubrać trzeba Może się nie przegryzie A psa nie drażnić Bo gorzej być może Czy w nocy dobrze śpicie? Czy Bomby się boicie? Czy śpiewa wciąż Madonna? Czy Netflix się ogląda? Tak, tak, tak? La-la! Tak, tak, tak? Ha-ha! Ludzie z mojej ulicy Mówią, że w sąsiedniej kamienicy Wściekły pies grasuje I że może dalej nie pójdzie Bo się którymś dzieckiem Zadławi
Submitted by Dahmers Fridge — Aug 14, 2026
Maszynom się nie chce A nam się chce? Mi tam by się nie chciało A pani? Pani idzie i patrzy, ja wiem, że nie chce się Pani Pan siedzi i patrzy, ja wiem, że nie chce się Panu Latem i zimą, nocą i rano Tak, wiem ze nie chce się Panu Maszynom się nie chce Mi też by się nie chciało Może po wódce Troszeczkę czasami Gdy rozsądek lekko zachwiany Mówimy, bo trzeba Co trzeba? Jeść trzeba, spać trzeba I zakląć a nawet splunąć Kiedy nikt nie patrzy Pan siedzi tu znowu i zgrzyta zębami A Pani gdzieś słowa zgubiła Ale ogólnie to nie chce się Pani Ale ogólnie to nie chce się Panu Latem i zimą, nocą i rano Tak, wiem ze nie chce się Panu Tak, wiem, że nie chce się Pani
Submitted by Dahmers Fridge — Aug 14, 2026
Żałobę mam w kuchni W łazience i na korytarzu Pod blokiem drą ryja zmarli Żałobę mam we wspomnieniach Ktoś idzie po schodach I sapie ciężko jakby niósł trumnę W necie wczoraj czytałem Że chuj wszystko trafi i umrę Z nieba spłynie ogień Coś mi się miesza w przestrzeni, Wejścia i wyjścia, kierunki Ciemność za oknem, ciemność za ścianą I w środku też niezbyt jasno Ogólnie to lubię patrzeć Przez to wielkie Ciemne Zwierciadło Lubię się zgubić i kiedy deszcz pada Lubię pomieszać języki Niech z nieba spłynie ogień Such a good day To be alive What a great day To be alive Such a good day To be alive What a great day To be alive And play For The Dead
Submitted by Dahmers Fridge — Aug 14, 2026
Wisisz w pokoju jak Chrystus A pokój jest czarny Patrzysz na plamy a plamy To światy rozlane przypadkiem Na twoich oczach (oczy jak okna) Uciekaj, uciekaj, uciekaj Weź słowa na miasto Uciekaj, uciekaj, uciekaj Twój dom jest czarny Naucz mówić robaki
Submitted by Dahmers Fridge — Aug 14, 2026
To święte miejsce A święte miejsce ładnie się pali Jak kiedyś fotografie A my lataliśmy z muchami Pod sufitem Albo uciekaliśmy przed dymem Pamiętasz? Różne zabawy w przetrwanie. To święte miejsce A święte miejsce ładnie się pali Latami Mam gwoździe pod powiekami Latami To miejsce w środku tak ładnie się pali Różne zabawy w przetrwanie Mam plamy pod powiekami Więcej szkła w ustach I jeszcze więcej poparzeń To święte miejsce A święte miejsce ładnie się pali Latami W czarnym pokoju Przybity do ściany Próbuję zmyć plamy
Submitted by Dahmers Fridge — Aug 14, 2026
Rozpoczynam Wielkie zanikanie świata Tańczcie
Submitted by Dahmers Fridge — Aug 14, 2026