Ubóstwo
My - stare stworzenia Nasze historie nie były o nas Nasze ciała to nie kokony A nasze gusła to larw machina Twarze zastygłe w błagalnym grymasie Nie wypuszczą skrytego imaga Puste skorupy Żywica czasu zalała nasz odwłok I nie ma ruchu i nie ma ucieczki I nie ma chwały i jaka w tym mądrość Gniazda kalanie i zgniłe gody I to czekanie, czekanie Czekanie aż matki karmiące pokarm utracą Strach w nas rośnie Pod powiekami ciernie Wosk wytworzony Do snu nam głowy złoży Pachniemy jak stare stworzenia I to nam nigdy nie da spokoju Miazmat szaleństwa, upadku i brudu Wyziera z naszych płuc wypalonych Nasza sierść już tak wyliniała Nie ma w niej nic z dawnego blasku I z dawnej nadziei Nasze języki to bełkoty hien I to jedyne co ze Stwórcy zostało Nasza ciekawość już dawno stępiona Podobnie jak nasza waleczność Która stuka o zimną posadzkę Komnat naszych płytkich grobów Strach w nas rośnie Pod powiekami ciernie I tylko wierzby Nam nami się pochylą
Submitted by Nargaroth — Aug 21, 2026
Sam sobie przecież głowy nie odgryzę Która przybita do skały Kaukazu Przyjmuje nektar słodkiego poznania Przyjmuje kęs marionety Raź nas W puste orbity Raź nas Przelej przez palce Ktoś inny rzuca zza gór wielkie cienie Ktoś inny każe w nie wierzyć Sam sobie przecież głowy nie odgryzę Sam sobie nie dam odnowy
Submitted by Nargaroth — Aug 21, 2026
Pali mnie od środka płomień oszalały Pochodniami swojemi liże moje boki Zazdrosny o każde inne westchnienie Nie ustąpi dopóki cały się nim zajmę Płyńcie łzy przebudzenia Trzewia rozrywa ryk Chłonę wilgotność życia Krople ciążą niczym sen Machina animata Z krwi, mięsa i kości Serce bije, skóra oplata A myśl godność sobie rości Oto jest świat z którego wyszedłem Sam w siebie wyciągam nowonarodzone ręce Oto jest świat z którego wyszedłem Światło to puls, światłem jestem sam Nie na świat wydany A z niego zrodzony Zacieki na twarzy I wibracje ciał Nie na świat wydany A z niego zrodzony Mój oddech jest płytki Wychodzę w nim sam Gdy jedność w wielości I w jedności wielość Pogrążeni w różnicy Opadamy w czeluść Czujemy się obcy Samotni wśród wielu Oto jest świat z którego wyszedłem Naczynia skazane na zanieistnienie Oto jest świat z którego wyszedłem Modlitwy nieodmawialne
Submitted by Nargaroth — Aug 21, 2026
Gromnice pogasły Nim wosk wytopiony Zaleje i myśli pogrąży I wszystkie te lata W za ciasnych kaplicach Przy sercach na zatracenie Po wieki sięgamy pamięcią Powieki już dawno wydarte I oczy wytarte I oczy wymarłe od łez Czy czeka nas ukojenie Gdy głowę przy Tobie złożymy Czy żerca się o nas upomni I końca się nie da zmienić Czy duchy gorączką trawione Strumieniem wody żywej Dasz radę ostudzić Jak studzisz zbawienie Pożarłeś sam siebie By nas nie pożerać Jak Kronos swe dzieci I jak los Edypa Leżymy na ziemi w Kaligath Cierpienie uznając za łaskę Poznając smak Twoich ust Poznając Twój rdzawy majestat Gdy słodkie strumienie Kairos Wleją nam się do gardeł Wedrą w nasze żołądki Wypełnią miąższ naszych płuc
Submitted by Nargaroth — Aug 21, 2026
Bez oddechu co ciężko Od słów się odrywa Bez drzazg co zadrą stoją I sączyć nie przestają Bez myśli cierpkich i gorzkich W których się odbijam Bez lasu igieł co szumi wiecznie I miejsca na nowe szuka Bez serca ciężkiego Co jak kamień u stóp uwiązany Ciągnie w dół Aż toń Nad głową się zamyka Bez melancholii Bez niej byłbym niczym
Submitted by Nargaroth — Aug 21, 2026
Tylko siebie widzimy Tylko siebie uznajemy Świata siećmi splątani Światem dławieni Świata kołami łamani Jak nazwać zły cud W którym trwamy pogrążeni W jego słodkich dziedzinach Meandrach zrozumienia Żałość do żył nam napływa Nie mamy już sił Studiowane niepokoje Bunty przeciw stabilności Szkic do obrazu Który nigdy nie powstanie Bo wszyscy się spóźnimy Bo nikt na nas nie czeka Okryje zapomnienie Serca wycięte Otrute nadzieje Spędzamy życia Jak spędza się chorobę Nie mówimy nic W obawie o odpowiedź Witajże ma jaskinio! - na wieki zamknięci, Nauczmy się więźniami stać się z własnej chęci - Czyż nie znajdziem zatrudnień? Mędrce dawnych wieków Zamykali się szukać skarbów albo leków I trucizn: my, niewinni młodzi czarodzieje Szukajmy ich, by otruć własne swe nadzieje
Submitted by Nargaroth — Aug 21, 2026