Ukony
Hańba stare już przesadzać drzewa! Hańba młode hucpą podlewać, wroga tradycji przyjmować w grody, miast chwasty plewić, dają im wody! Choć wiosen wiele i srebrne głowy, blizny na ciele się każą sposobić. Jedno my plemię iść będziem razem, starzy na przedzie idą z przykładem. Daruj to panie, my dumni Słowianie, święcić nie będziem, nie nasz to bóg. Przy drodze stanie bałwan nasz panie, Wasz znak wywrócim, na nic Wasz trud. Widzi Swantewit na cztery strony, kto się pacholi dla obcej korony, kto się oddawać chce obcej wierze, kto obce chce żywo zmawiać pacierze. Tu miejsce bogów z drzewa i gliny, ludu wolnego, wielkiej rodziny. Szczęście ze źródła słońca czerpiemy, tradycja to my, w tradycji żyjemy. Daruj to panie, my dumni Słowianie, święcić nie będziem, nie nasz to bóg. Przy drodze stanie bałwan nasz panie, Wasz znak wywrócim, na nic Wasz trud. Za Wasze podstępy, za nasze krzywdy, łaski spragnionej nie zyskasz nigdy. Dwóm zbitym deskom, oddaj swe brzemię, życie pożegnaj, powitaj cienie.
Submitted by NecroGod — Jul 05, 2026
No lyrics have been submitted for this track yet.
1. Rośnie w nadziei polny kwiat, sieroco żywy pośród skał. Ukocha każdy słońca błysk, maleńkiej kropli wody łyk. Wzorem więc kwiatu życiem iść, prowadzić będzie dębu liść Jedna zna tylko pewny szlak, jedyna najjaśniejsza z gwiazd. Ref. Niech płonie w nas ogień i stopi w sercach naszych lód. Człowiek, słów mrowie, historie w rzece wdzięcznych nut W gromie, w koronie oddanej chwale płodnych głów. Dłonie splecione, Euterpe, Pani moich snów. 2. Wysłuchać śpiewu dzikich traw, odnaleźć w głębi siebie skarb. Naturze oddać każdą z chwil, wielbić ją szczerze, dla niej żyć. Będą też szarpać wilcze kły, tropić cię, będą tam gdzie ty. Nie zawsze w pięknie prawda tkwi, złudna i zgubna złota nić. Ref. Niech płonie w nas ogień i stopi w sercach naszych lód. Człowiek, słów mrowie, historie w rzece wdzięcznych nut W gromie, w koronie oddanej chwale płodnych głów. Dłonie splecione, Erato, Pani moich snów. Ref. Niech płonie w nas ogień i stopi w sercach naszych lód. Człowiek, słów mrowie, historie w rzece wdzięcznych nut W gromie, w koronie oddanej chwale płodnych głów. Dłonie splecione, Kaliope, Pani moich snów.
Submitted by NecroGod — Jul 05, 2026
Nigdy rzeźwych pocałunków wiatru, stojąc boso, zgaśle w morskim piasku nie poczułam. Choć kojąca wrzawa targa niebem, tropiąc krople w falach. Nigdy z żalu, z widoku udręki z cudzych cierpień, nawet męk największych nie oddałam jednej choćby łezki choć widuję z dawna cierpień bezlik Jestem złotem zatopionym w szkle Jestem żywa, choć wśród żywych nie, I martwa jestem, choć minęłam śmierć I czas mnie pragnie i nie może mnie mieć Zamknięte w kręgu istnienie Zbyt krucha i miałka by przejść Więziona z pustego rozkazu, W letargu, w kolebce. Wejdź!
Submitted by NecroGod — Jul 05, 2026
1 Zmarła starucha dzisiaj z wieczora Spieszyć się trzeba bo późna pora! Pazurska wielkie, zębiska krzywe Dwa serca pewno, wraca do żywych! Po memu żyła za długo o lata Garbata była, z grobu chce wracać! Dać ją na bagna niech w mule tonie! To pomiot z piekieł, wróci i koniec! Chłopy dół kopać, głęboki wielce Baby wy prędko po krzyże i świece! Obrócić na bok, podciąć kolana! Mak wsadzić w trumnę, niech liczy do rana! O świcie wrócim, serce przebijem Wtedy na pewno krwi nie popije! Grób głazem przykryć, głóg, jarzębina! Oby nie wyszła, w imię ojca i syna! Ref Dwie dusze miała! Skąd wiem?! Słyszałam! Wszyscy nad grób! Głazem zakryjcie! Teraz nie wyjdzie! To żywy trup! Skrępujcie ręce! I kołkiem w serce! Żelazo do ust! Łeb uciąć kosą! Pochować boso! Mak w trumnę wrzuć! 2 Na cmentarz ludzie! Kto tylko ma siłę! Trzeba nam szybko otwierać mogiłę! Kamień nietknięty, więzy ma luźne! Modły zacznijmy teraz! Nie później! Krzyż to za mało, łaziła w środku! Użyć nam trzeba sposobów przodków! By pomiot diabła nie wstał już więcej Trzeba jej kołek wbić prosto w serce! Kołek już wbity, drewno z osiny Łeb między nogi ścięty wsadzimy ! Wody święconej do grobu wlać jeszcze! Z żelazem w gębie nie będzie wrzeszczeć! Ziemią zasypać i przykryć głazem Taki to sposób by zabić zarazę! Nocą dziś można zasnąć bez strachu Nękać nie będzie nas podły wampiór! Ref Dwie dusze miała! Skąd wiem?! Słyszałam! Wszyscy nad grób! Głazem zakryjcie! Teraz nie wyjdzie! To żywy trup! Skrępujcie ręce! I kołkiem w serce! Żelazo do ust! Łeb uciąć kosą! Pochować boso! Mak w trumnę wrzuć!
Submitted by NecroGod — Jun 07, 2026
W krzykach skowronich wezbrany tłum, Na dzwonnym, sznurze temidy, Kołyszon melodią wiatru Zawisł haniebnie szczur Przędza, zajęcza skóra, truchło w uciesze ptaków Powiesić jutro na murach Niech jawi, kiedy to: Ref. Strach pokonał miłość A Skała okazała się trzciną Wstyd jak zastane wino Chcący rozlane nad mogiłą 2. Kto knuje, kto bratu przystawia nóż kto w karle zobaczył cud. Kto doły pod swoich kopie, wykopał też sobie grób. W świątyniach, nażarte pyski. Miłują złoto nad bliskich. Lisy przebrane za wilki. Ref. Śmierć w zapłacie za chciwość Za wzgardę oblaną kpiną. Wstyd jak zastane wino Chcący rozlane nad mogiłą
Submitted by NecroGod — Jul 05, 2026
Szukać nas po grobach. Na nic! Oczu wam szkoda. Ptaki czarne dostrzegą. Nas, wzlatując w niebo. Jak słońca gonią księżyce, tak śmierć dogonia życie. My w klatce z ciszy i krzyki, choć nikt nigdy nie słyszy Na nic krzyże i słowa, Gdy się łajdaka pochowa. Próżne śpiewy i modły, gdy zmarł człowiek podły Nie złotem i srebrem się żyje, a tym co w duchu ukryjesz Sens życia od wieków jest taki, by ciałem karmić robaki. Czas, na zawsze czas niezapomnianych krzywd, nie zwróci nam niewybaczonych win, nie odda nikt ciał zamienionych w pył, tych kilka słów pragniemy żyć znów
Submitted by NecroGod — Jul 05, 2026
1. Czyste myśli i niewinna bezdeń barw, cudza przyszłość mglista, w nią wrażony strach. Oddech płytki ku głębiną skoczyć chce, płytki umysł przed głębiami strzeżon jest. Widać jak wieczne zwierciadło kruszy się, morskie, wichry wschodnie nie pozwolą przejść. Człowiek nie opoka, marny fundament, twórca lichy i najsłabsze z wszystkich dzieł. Ref. Jak liście drzew po burzy, Puste naczynia dróg, po suszy. myśl słodka i szaleńcza. Tony, krzyki wiatrów gardzieli. Oślepnąć trzeba wam byście znów widzieli. i ta cicha myśl szaleńcza 2. Farsa słabych udręczonych strachem serc, baśniowym historiom oddająca cześć, Lecz to człowiek głupi innych ludzi czci, zamykany stadnie raz na 7 dni. Niech pokornie milczy, niechaj skuli łeb, na rozkaz niech nie żałuje gorzkich łez. Człowiek nie opoka, marny fundament, twórca lichy i najsłabsze z wszystkich dzieł.
Submitted by NecroGod — Jul 05, 2026
1. Oddałyby spokój już, a męczą w lamentach. Kajdany żalowe przezeń noszę na rękach. Oj taki on dobry był, oj tęskno nam za nim. Oj płacze i jęki i chór smutków zostawił. 2. Idźcieżesz, na co mi tu łzy swe wylewacie. Odejść nie mogę w zaświaty, dłużycie pacierz. Oj spoczynek racz mu dać wygodny nasz panie, Niech duszek miłego nam przed klucznikiem stanie. 3. Głupieście są tak jak nim żem dni swych dokonał. W spokoju nie zasnę gdy za długa żałoba. Oj tato, oj tatko nasz tyś taki był dobry. Czemu to żeś odszedł nam i krepą nas okrył. 4. Teraz to chować mnie próżno w ziemi z uporem. Długie żałoby durni zbudzą mnie upiorem. Oj tęskno, oj tęskno nam za radą tatula On by te mare przegonił co we wsi hula. Ref. Jak obłok, tak zwiewne Wahliwe, jak deszcze Strumienie wylewne wciąż lądu niepewne Powrozy win pnące Ku dachom, gdzie słońce Gdzie jasność, spełnienie Nieznane, istnienie.
Submitted by NecroGod — Jul 05, 2026
No lyrics have been submitted for this track yet.